Pogórze Strzyżowskie – majówka II (2-05-2014)

Drugi odcinek serialu z wyjazdu na Pogórze Strzyżowskie. Relacja fotograficzna jutro. W rolach głównych: Kinga (dziennikarka), Benedykt, Grzegorz, Sylwek, Paweł, Jacek, Jurek. Zapraszamy do lektury.

2 maja.
Wbrew oczekiwaniom niektórych rowerzystów, poranek przywitał nas bezchmurnym niebem i promieniami słońca. Wystawiając twarze i banner Koła PTTK w jego kierunku zapozowaliśmy do kilku zdjęć, by następnie w mgnieniu oka opuścić wzgórza zdobywane dzień wcześniej w bólach i znojach. Kierunek podróży – Bóbrka!
Pogórze Strzyżowskie nie pozwalało nam się nudzić, zwłaszcza w początkowym etapie podróży. Dół, góra, dół, góra, dół, góra – tak w przybliżeniu kształtowała się nasza trasa. W pewnym momencie naszym oczom ukazała się „Floriańska”. Czyżbyśmy dojechali już do Krakowa? Nie, to Frysztak, gdzie postanowiliśmy zrobić krótką przerwę na obiad. Niezrażeni doświadczeniami poprzedniego dnia odważyliśmy się zamówić żurek. Po kilkunastu minutach oczekiwania przywitaliśmy salwą śmiechu informację, że także dziś upragnionego żurku nie będzie.
Ruszamy dalej. Zdobywamy kolejne szczyty, sięgamy dna, znów zdobywamy szczyty. W Jedliczach wyczuwamy woń ropy naftowej, która daje nadzieję, że cel naszej podróży, Bóbrka, znana z jej wydobycia, jest już blisko. Wcześniej jednak na dłużej gościmy w Żarnowcu – odwiedzamy szkołę ludową, gdzie odbywamy lekcje kaligrafii i gdzie w niektórych z nas budzą się wspomnienia z dzieciństwa. Zaglądamy również do Muzeum Marii Konopnickiej, mieszczącego się w dworku ofiarowanym poetce jako dar narodowy. Po uważnym obejrzeniu eksponatów i bezskutecznym poszukiwaniu kesza wyruszamy w dalszą podróż. Napędzani ładną pogodą i pozytywnymi wrażeniami zatrzymujemy się dopiero przed schroniskiem młodzieżowym w Bóbrce, gdzie wsłuchując się w chrapanie kolegów przesypiamy kolejną noc wyprawy.

cdn.


Licznik odwiedzin: