Po Wąskim Torze (12-02-2012)

Stoi na stacji lokomotywa… chciałoby się powiedzieć. Niestety, na szlaku kolejki wąskotorowej ze Staszowa do Szczucina nie ma lokomotywy, nie ma stacji i tory też znikły. Przekonali się o tym smutnym fakcie uczestnicy pierwszej odsłony Rajdu pieszego „Po Wąskim Torze”. W Rajdzie zorganizowanym przez Sekcję PTTK w Połańcu wzięło udział 30 śmiałków, którym nie straszne były ponad piętnastostopniowe mrozy i 14 kilometrowy dystans do pokonania. Pomysłodawca Rajdu, Jurek Han, poprowadził wytyczoną na podstawie starych map trasą kolejki żądnych przygód turystów z Połańca, Staszowa, a nawet ze Skarżyska Kamiennej i Krakowa. Grupa wyruszyła z dawnej stacji Staszów Wąski i idąc po resztkach kolejowych nasypów zapoznawała się z wąskotorowo-kolejkową historią. Na kolejkowym szlaku piechurzy minęli dawną stację Rytwiany, gdzie budynki kolejowe zostały zamienione na mieszkalne (tak jak na stacji w Staszowie). Na rzekach Moczydlnica i Czarna, zastali resztki drewnianej konstrukcji mostów kolejowych, a na zarośniętych nasypach odnaleźli kilka słupków kolejowych. Uwierzyli na słowo, że na leśnej polanie istniała stacyjka Sichów, nie wiadomo dlaczego nazywana Żeberko. Po kilkugodzinnej wędrówce, trzydziesto osobowy „pociąg” dotarł do stawów w Sieragach, gdzie został powitany przez właścicieli Gospodarstwa Rybackiego. Państwo Bednarowicz ugościli strudzonych marszem rajdowiczów gorącą herbatą i wspaniałym bigosem. Przy turystycznym ognisku i pieczonej kiełbasce, pełni kolejkowych wrażeń i nieustającego humoru turyści dzielili się swoimi odczuciami i odkryciami. Jurek Han zapoznał wszystkich z przygotowanym przez siebie krótkim opracowaniem na temat kolejki, której fragment szlaku przemierzyli. Dla niektórych uczestników rajdu była to niejako podróż sentymentalna, gdyż pamiętają lokomotywki ciągnące składy z drewnem i wagoniki z okolicznymi mieszkańcami udającymi się do pracy i szkół. Dla młodzieży była to przeprowadzona w terenie lekcja nie tak bardzo odległej historii związanej z najbliższym regionem. Rajd powinien przyczynić się do tego, że nie zaginie pamięć o kolejce wąskotorowej nazywanej pieszczotliwie ciuchcią lub „Szczucinką”, która była w pewnym okresie czasu oknem na świat dla mieszkańców tych terenów. Przy ogrzewających płomieniach ogniska wędrowcy zostali obdarowani drobnymi upominkami. Organizatorzy rajdu składają podziękowania Państwu Bednarowiczom za bardzo miłe i ciepłe przyjęcie turystów, a Panu Henrykowi Bednarskiemu, właścicielowi firmy Stabil, za ufundowanie ogniskowych kiełbasek. Brać turystyczna składa szczególne podziękowania Burmistrzowi Miasta i Gminy Połaniec – Jackowi Tarnowskiemu oraz Pani Anecie Matusiewicz – Kierownikowi Referatu ds. pozyskiwania zewnętrznych środków finansowych i promocji za bardzo mocne wspieranie turystycznej inicjatywy i za wielką pomoc okazaną organizatorom pieszych, zimowych wędrówek.

Dodatek: Rajd pieszy „Po Wąskim Torze”.

Podczas pieszych i rowerowych wycieczek w okolicach Połańca często miałem świadomość, że właśnie przecinam szlak kolejki wąskotorowej biegnącej z Bogorii do Szczucina. Niestety, moja wiedza o kolejce ograniczała się tylko do faktu jej istnienia. Gdyby tak szerzej zainteresować się jej niewątpliwie bogatą historią? Kiedy i dlaczego powstała? W jakich latach służyła mieszkańcom? Co jeszcze z niej pozostało, po tym jak skończyła swój żywot? A może uda mi się dotrzeć do ludzi, którzy zachowali w swojej pamięci ciekawe informacje o kolejce z lat jej funkcjonowania? Aby znaleźć odpowiedź na te i podobne pytania, pod koniec czerwca 2011 roku wyruszyłem przebadać szlak kolejki. Kierowała mną chęć odnalezienia i opisania zachowanych jeszcze śladów infrastruktury kolejki, resztek nasypów i mostów, przejazdów kolejowych i stacji. Chciałbym swoim działaniem uruchomić proces odświeżania pamięci wśród żyjących jeszcze ludzi, którzy jeździli tą kolejką lub na niej pracowali. Może zechcą podzielić się swoją pamięcią o niej? Może znajdą w swoich zbiorach jakieś pamiątki z podróżowania ciuchcią? Fotografie stacji, torów i mostów, parowozów i wagoników, ludzi podróżujących kolejką byłyby wspaniałym świadectwem istnienia i funkcjonowania wąskotorówki na tych terenach. Cywilizacyjne przemiany doprowadziły do jej materialnej likwidacji. Dopóki istnieje szansa, spróbujmy ocalić kolejkę wąskotorową z Bogorii do Szczucina od zapomnienia. Przed wyruszeniem na badania terenowe wytyczyłem, na podstawie starych map z zaznaczonym jej przebiegiem, trasę kolejki Staszów-Szczucin. Postanowiłem przejechać tą trasą rowerem, a tam gdzie rower nie dojedzie, przejść pieszo. Przed działaniami w terenie, zapoznałem się z istniejącymi opracowaniami na temat Jędrzejowskiej Kolejki Dojazdowej, gdyż szlak z węzła Bogoria do Szczucina był częścią tej sieci wąskotorowej. W wielkim skrócie przedstawiam pozyskane przeze mnie informacje.

Już w początkowym okresie I wojny światowej na zachodnie tereny zaboru rosyjskiego wkroczyły wojska Cesarsko-Królewskiej Armii Austro-Węgier. W wyniku potrzeb militarnych tejże Armii zaczęły powstawać kolejki wąskotorowe, a do ich szybkiego rozwoju przyczyniły się działania wojenne, które wymuszały zwiększenie przewozów ludzi oraz sprzętu i żywności dla potrzeb wojska. Decyzja o budowie kolejek wąskotorowych zapadła w Austriackim Ministerstwie Kolei Żelaznych. Józef Żak w swojej książce „Podzwonne dla Jędrzejowskiej Wąskotorówki” pisze: „Na naradzie przeprowadzonej przy Oddziale Budownictwa Generalnego Gubernatorstwa podjęto decyzję budowy jedynie wąskotorowych konnych kolei polowych dla potrzeb wojska […]” „Na mocy rozporządzenia Gubernatora Wojskowego przystąpiono do realizacji wcześniejszych planów budowy kolei zaopatrzeniowych wąskotorowych o szerokości toru 600 mm.” Już w lutym 1915 roku, siłami wojsk austriackich, powstał odcinek kolejki polowej o szerokości 600 mm z Jędrzejowa do Motkowic, a w wyniku dalszych prac wybudowano kolejkę do Bogorii. „I tak oddano do eksploatacji linie o trakcji parowej […] 20.12.1916 r. Bogoria-Staszów. Linie o trakcji konnej otwarto: – dnia 1.11.1916 r. Staszów-Szczucin o dł. 34 km z odnogą ze Zborówka do Kars k. Pacanowa o szer. 700 mm.”
Przebieg tras kolejki często był niezrozumiały. „[…] budując tą linię starano się omijać większe wzniesienia, kosztem wydłużenia trasy, a mniejsze różnice terenu pokonywano poprzez wykopy.” Według legendy, winien temu jest wojskowy architekt armii austriackiej, który stawiał chorągiewkami znaki dla budowniczych wąskotorówki podczas jazdy na koniu i omijaniu wszelkich przeszkód wynikających z konfiguracji terenu. Dalsze szlaki kolejki o szerokości 600 mm budowali Radziwiłłowie. Rodzina Radziwiłłów posiadała na tych terenach duże majątki rolne i ogromne obszary lasów. Kolejkę wykorzystywano do transportu płodów rolnych, w tym buraków do cukrowni w Rytwianach. Przy niektórych stacjach powstały punkty skupu tego surowca, m.in. w Staszowie, Rytwianach i Łubnicach. Do zadań kolejki należał też wywóz wyprodukowanego cukru, oraz transportowanie produktów rytwiańskiej gorzelni, tartaku i cegielni. W Bogorii powstała stacja węzłowa z zawiadowcą i dyżurnym ruchu. W obrębie stacji znajdowała się parowozownia z warsztatami, wieża ciśnień oraz skład opału na potrzeby własne.
Swój udział w budowie sieci wąskotorowej zaznaczyło też państwo polskie. „Ministerstwo Kolei Żelaznych przyjmowało koleje wąskotorowe stopniowo pod swój zarząd, począwszy od roku 1918, do 1922 r. […] w Dyrekcji Kolei w Radomiu postanowiono przejąć […] linie kolejek wąskotorowych […] Bogoria-Staszów”. 25 października 1922 roku wszedł w życie Dekret Naczelnika Państwa, Józefa Piłsudskiego, o wywłaszczeniu gruntów na rzecz budowy państwowej kolei wąskotorowej Staszów-Szczucin. „Mimo […] trudności podjęto decyzję o przebudowie i dostosowaniu konnej kolejki Staszów-Szczucin do wymogów trakcji parowej. […] W roku 1922 przystąpiono do budowy odcinka Staszów-Szczucin. Szlak Staszów-Rytwiany o dł. 4 km otwarto 3.10.1923 r. […] W następnej kolejności otwarto: – Rytwiany-Rataje 30 km – 5.11.1923, – Rataje-rzeka Wisła 1,5 km – 15.11.1924. Otwarcie odcinka rzeka Wisła-Szczucin nastąpiło dopiero 3.11.1926 po oddaniu do użytku drewnianego mostu na Wiśle.” Do końcowego przystanku „Szczucin Wąski” ciuchcia przejeżdżała przez drewniany most kołowo – kolejowy nad rzeką Wisłą. W Szczucinie odbywała się przesiadka pasażerów i przeładunek towarów na kolej normalnotorową. W roku 1927 kolejka wąskotorowa została przejęta przez Polskie Koleje Państwowe. Pomimo tego, że kolejkę wykorzystywano głównie dla potrzeb przemysłu, zaczęto wozić nią coraz więcej ludzi i stała się ona ważnym środkiem transportu dla przewozów pasażerskich pomiędzy wioskami i miastami. Według rozkładu jazdy na okres letni 1939 roku, ciuchcia ze Staszowa odjeżdżała o godzinie 9:50, a do stacji „Rataje most” docierała o 12:00. W drogę powrotną kolejka ruszała o 16:30. Po 2 godzinach 19 minutach jazdy meldowała się w Staszowie. Przejazd mostem przez Wisłę, pomiędzy stacją „Rataje most”, a stacją Szczucin wąskotorowy nie był uwzględniony w rozkładzie jazdy aż do odwołania.
Podczas II wojny światowej kolejka była pod nadzorem niemieckim. W 1942 roku, z Bogorii przez Staszów, do Rataj i z powrotem odbywały się dziennie dwa przejazdy.
Po wojnie kolejka nadal funkcjonowała i służyła lokalnej społeczności. Z dobrodziejstwa wąskotorówki korzystały lokalne zakłady przemysłowe oraz okoliczni mieszkańcy, którzy codziennie dojeżdżali ciuchcią do szkół i zakładów pracy. W latach 1950 i 1951 rozpoczęto przebudowę linii wąskotorowej, spowodowanej otrzymywaniem nowego taboru przystosowanego do większej szerokości toru i „przekuto” tor z szerokości 600 na 750 milimetrów. „Poszerzenie torów […] dokonano w latach 1952-1954.” Szczyty swych możliwości przewozowych kolejka osiągnęła w latach 60-tych i 70-tych XX wieku.
W dni targowe w wagonikach wąskotorówki było tłoczno i gwarno. Wówczas doszło do rozbudowy stacji w Staszowie. „W przewozach ekspresowych prym wiodły przesyłki drożdży. Kolejka jako jedyny w tym regionie środek transportu zapewniał ich sprawny przewóz z zakładów spirytusowych do piekarń
i gesowskich [pisownia oryginalna] placówek handlowych, opowiada Ryszard Szeleź były dyżurny ruchu […] Przewożono też taśmy filmowe do kin w Staszowie i Bogorii”.
Ale nadszedł czas schyłku kolejki. Znaczny wpływ na „skrócenie jej życia” miały inwestycje realizowane na tym terenie w czasach tzw. dekady gierkowskiej. Okoliczne wsie zostały połączone drogami asfaltowymi. Przewóz ludzi i towarów przejmowała komunikacja samochodowa. W 1972 roku uruchomiono kolej normalnotorową z Włoszczowic do Chmielowa, ze stacją w Staszowie. Z usług kolejki korzystało coraz mniej pasażerów. Doszło do tego, że w 1978 roku rozebrano tory na szlaku Szczucin – Rataje, a w 1990 roku, Rataje – Staszów. Część nasypów została zaorana i przyłączona do sąsiadujących z nimi pól uprawnych. Małe budynki stacyjne zostały rozebrane, a duże zamienione na lokale mieszkalne. Asfalt przykrył szyny na przejazdach przez drogi. Pozostała po wąskotorówce, nie poddana tym zabiegom infrastruktura, taka jak nasypy, mosty i przepusty weszła we władanie sił przyrody. Nasypy zarosły trawą
i ostrężynami, a krzewy i młode drzewa strzegą dziś dostępu do tajemnic kolejki. Ginie pamięć o kolejce wąskotorowej nazywanej pieszczotliwie ciuchcią lub „Szczucinką”, która była w dawnych czasach oknem na świat dla mieszkańców tych terenów.
Podczas Rajdu „Po Wąskim Torze”, podzielonego na trzy etapy będziemy, oprócz realizacji innych szczytnych celów, poszukiwać śladów i pozostałości po kolejce wąskotorowej na trasie Staszów-Szczucin. Pierwszy etap Rajdu – ze Staszowa do Sierag, będzie miał długość 13,2 km (licząc tak, jak biegły tory kolejki). Wyruszymy ze stacji Staszów Wąsk., aby po przebyciu około 4 km zatrzymać się na stacji Rytwiany. Były to duże stacje, z kasami biletowymi i poczekalniami, na których pozostały jeszcze budynki związane z obsługą kolejki. Następnie skierujemy się w miejsce, gdzie w lesie stała drewniana budka przystanku Sichów, zwanym Żeberko. W czasie marszu dwa razy sforsujemy rzekę Czarną (raz występującą pod nazwą Moczydlnica) i jeden raz rzekę Wschodnią, gdyż nie ma już mostków kolejowych, po których jeździła ciuchcia. Jeden z nich został wysadzony w lipcu 1944 roku. Dla nie umiejących pływać będą „objazdy”. Pierwszy odcinek Rajdu ukończymy w miejscu stacyjki Sieragi. Z przystanku tego korzystali również mieszkańcy Połańca, którzy do Sierag przeważnie dostarczali się pieszo.
Z pewnością uda nam się odnaleźć resztki infrastruktury kolejki, które są strzeżone przez bujną, zwłaszcza w okresie letnim, roślinność i te, które nie zostały do końca zniszczone i zdewastowane przez ludzi. Mój turystyczny GPS jest gotowy do nawigacji, z wgraną trasą kolejki od Staszowa do Szczucina oraz z załadowanymi punktami, do których chcielibyśmy dotrzeć. Niech nas szlak kolejki prowadzi.

Opracował: Jurek Han

 


Licznik odwiedzin: