Kajakowe badanie Czarnej (11-05-2013)

Pierwszy pionierski spływ kajakowy wodami rzeki Czarnej – wspomnienia Andrzeja.

Któregoś kwietniowego dnia 2013 roku otrzymałem od kolegi pocztą mailową link do strony internetowej Miasta i Gminy Połaniec. Na stronie znalazłem zamierzenia UMiG w Połańcu i UG w Rytwianach stworzenia na rzece Czarnej szlaku kajakowego od Rytwian do jej ujścia do Wisły. Ponieważ jestem kajakarzem i wiele czasu staram się poświęcać tej pięknej formie spędzania wolnego czasu, zainteresował mnie ten temat. Postanowiłem wraz z kolegami z Sekcji PTTK w Połańcu czynnie włączyć się w przygotowanie tego projektu.
Biorąc pod uwagę, że duża część mieszkańców Połańca pracuje w Elektrowni w systemie wielozmianowym i dysponuje po każdym cyklu „długim wolnym”, to doszliśmy do wniosku, że byłoby dobrze umożliwić pracownikom aktywny wypoczynek w tym wolnym czasie. Wysuwamy propozycję przesunięcia początku szlaku kajakowego w górę rzeki, aż do mostu za tamą na zalewie w Chańczy. Taka długość trasy dałaby możliwość przedłużenia spływu do 3-4 dni. Aby ta propozycja miała pokrycie w czynach, zaczęliśmy przecierać szlak wodny od Zalewu Chańcza.
12 maja 2013 r. wczesnym rankiem zapakowaliśmy kajak na samochód i wyruszyliśmy na start pierwszego, dla nas pionierskiego, spływu wodami Czarnej. Nie czekaliśmy z eksploracją do ciepłych letnich dni. Przy nieznajomości tej rzeki obawialiśmy się, że przy niskim stanie wód niektóre odcinki mogą okazać się niespławne. O godzinie 10.00 nasz wodny pojazd znalazł się na rzece, tuż za tamą w Chańczy.
Zaształowaliśmy do luków bagażowych niezbędny prowiant i wyruszyliśmy na spotkanie z przygodą. Zaraz po odpłynięciu od tamy okazało się, że Czarna – wbrew pozorom – jest stosunkowo głęboka. Nawet letnie spadki poziomu wody nie grożą na tym odcinku niespławnością. Jedynie pod pierwszym od tamy mostem była płycizna z kamieniami. Jednak jedna osoba w kajaku może przepłynąć ten 10 metrowy odcinek bez problemu. Na odcinku od tamy w Chańczy do miejscowości Kurozwęki są progi wodne oraz jest kilka miejsc wymagających przecinki zwalonych drzew i krzaków. Ponieważ nasz spływ miał za zadanie tylko przeprowadzenie rozpoznania, to nie zabraliśmy ze sobą żadnych narzędzi. Postanowiliśmy, że ponownie na tą trasę wybierzemy się gdy temperatura wody wzrośnie i wtedy dokonamy przecinki zwalonych gałęzi. Właśnie takie gałęzie stały się przyczyną kilku wywrotek, ale było to dodatkową atrakcją spływu ;-)) Dlatego mamy niewiele zdjęć, gdyż po pierwszej wywrotce aparat Mirka wpadł do wody i odmówił posłuszeństwa. Z pomocą przyszedł Jurek Han, który wybrał się na przejażdżkę rowerem do Kurozwęk. Jurek wykonał fotografie z końcówki pierwszego etapu. Nawet na tak skromnej dokumentacji fotograficznej widać, że rzeka na odcinku Chańcza-Kurozwęki-elektrownia wodna w Zagrodach jest wyjątkowo piękna i malownicza. Czarna płynie przez tereny zalesione, a zapach kwitnącej czeremchy i kwiatów łąkowych roznosi się dokoła. Podczas spływu towarzyszyły nam dzikie kaczki i świergot ptaków. Na opisanym odcinku można spotkać bobry, a w okolicach zespołu parkowo-pałacowego w Kurozwękach pasące się blisko brzegu Czarnej bizony. Po dopłynięciu do starego młyna w Zagrodach, w którym obecnie znajduje się mała elektrownia wodna, wyciągnęliśmy kajak na brzeg, a dalszą eksplorację Czarnej postanowiliśmy przełożyć na inny termin.
Zakończyliśmy ten krótki, aczkolwiek pełen przygód odcinek spływu. Zapewniam, że rzeka Czarna może zaoferować kajakarzowi większe doznania i wrażenia estetyczne niż inne rzeki naszego regionu. Nawet więcej niż znana z organizowanych spływów rzeka Nida. W swoim kajakarskim dorobku mam zaliczone m.in. takie sławne rzeki jak Krutynia czy Czarna Hańcza na Mazurach. Muszę z satysfakcją przyznać, że nasza rzeka, rzeka Czarna, nie ma się czego powstydzić, bo wcale nie ustępuje urodą tamtym rzekom. Może nie ma na niej łabędzi, siwych czapli czy tak wielu gatunków innego ptactwa wodnego. Za to jest pięknie porośnięta drzewami po obydwu brzegach, które dają niesamowite przeżycia i dostarczają wspaniałych wrażeń estetycznych.
Następny etap spływu po rzece Czarnej planujemy za tydzień. Wówczas przedstawię dalszą część wspomnień ze spływu tą malowniczą rzeką. Nie będzie to jednak etap z Kurozwęk do Rytwian. Z różnych względów jestem zmuszony przełożyć go na późniejszy termin. Za tydzień popłyniemy z Rytwian do ujścia Czarnej do Wisły. Właśnie na przygotowanie szlaku wodnego tego odcinka została zawarta umowa między gminami Połaniec i Rytwiany. Myślę, że zagospodarowanie turystyczne Czarnej poprzez przygotowanie kilku stanic wzdłuż jej brzegów pozwoli ściągnąć w nasze piękne okolice miłośników spływów kajakowych i ożywi tą piękną rzekę. Natomiast mieszkańców gmin, przez które przepływa Czarna zachęci do bardzo atrakcyjnego relaksowania się i spędzania wolnego czasu z perspektywy kajakarza.

Andrzej Styś


Licznik odwiedzin: